- Chce rozmawiac z lekarzem - rzucił Alex władczo.

- Mógł pan po prostu przyjść i zaczekać na niego, tak jak ja. A nie włazić do środka
Alec zamarł, zdumiony. Rzadko co go zaskakiwało, a już na pewno nie mógł tego
żadnego wyczerpania. Czuła pulsowanie całego jego ciała, każdy ruch.
- Właśnie! Cieszyłabym się, mając taką bystrą pokojówkę jak ty. Jesteś doprawdy
szaleć – wyszczerzył zęby w szerokim uśmiechu. Właściwie to chciał, aby Karol zrobił
- Tak. Założyłem się. Musiałem tego dokonać z zawiązanymi oczami i rękami
co Alec próbował jej teraz powiedzieć, dotarło do niej, nim jeszcze usłyszała jego słowa.
mógł zastąpić Księcia!
As kier.
łypnięciem oka. Uniósł ku niej płaską flaszkę i wypił jej zdrowie iście zabójczym haustem
jasna. - on jej nienawidził. Zresztą nadal jej nienawidzi. Ja nie. Dzięki niej czułem się ważny.
szyjach, palcach i w uszach. Tancerze stąpali w takt eleganckich figur kontredansa, suknie
Becky, walczącej o jego życie, zdołał wreszcie dosięgnąć kolanem skraju skały. Przywarł do
widok intruza. On zresztą także.


- Ja... ja nie potrafię tego wyjaśnić.

krześle biurowym, opierając ręce na podłokietnikach.
Długa suknia w kolorze lawendy miała górę tak przeładowaną marszczeniami i falbankami, że skutecznie maskowała biust. Gdyby zdecydowała się zostawić rozpuszczone włosy, wyglądałaby jak rozwiązła purytanka, a to na pewno rzuciłoby się w oczy. Dlatego z lekkim westchnieniem żalu zgarnęła je i rozpoczęła mozolny proces zaplatania i upinania schludnego węzła. Gdy był gotów, poczuła satysfakcję. Kolejny raz z powodzeniem ukryła wszelkie ślady własnej seksualności. Kobieta, którą widziała w lustrze, prezentowała się dobrze, ale była całkowicie bezpłciowa.
- Czemu to robisz? Jeśli mnie teraz skrzywdzisz, nie zmienisz przeszłości. Odgarnął

nie miał już pików, położył króla kier.

Pakując dyktafon i neseser, czuła, że przygląda się jej tyłkowi. Tylko to mu pozostało. Pomyślała, że to, co robi,
231
szybko. Łączyło ich coś bardzo ważnego: byli rodzicami zaginionej dziewczynki.

Czwartego kompana brakowało, Rush narzekał na ból głowy, bo za wiele wypił ostatniej

i patrzył na nia nieodgadnionym wzrokiem. - A wiec
- Powiem Lydii, żeby go tu przysłała. - Wstała i wyszła z pokoju. Dokładnie w tym momencie usłyszała kroki
ręce pod jej pośladki, a potem podciągnął ją w górę, bliżej siebie. Całował ją delikatnie i pieścił językiem,